Opowieści dziwnej treści część 4

15 września 2026
Nasza wieś Stutthof III
Na Hinterheide były cztery duże trakowe tartaki (tzn. zakłady tartaczne), należące do Fritza i Johanna Rathke, Gustava Langa, Roberta Krausego i Eduarda Rathkego. Tartaki te przecierały dużo drewna spławianego, które małymi holownikami ciągnięto Wisłą do Stutthofu, a potem przewożono końmi do tartaków.
Stolarzami byli Anders oraz duży zakład stolarski Rudolfa Preußa. A potem mieliśmy jeszcze Schuberta, którego warsztat był stolarnią trumien; Schubert wyrabiał tylko trumny.
Szewcami byli: Freitag, Ernst Walter, Krause; potem niemy Gieseler i Gröning.
Otto Walter był fryzjerem. (Jego następcą był Dzaack.)
Jeśli chodzi o krawców męskich, to wiem o Albacie i Brillercie przy moście na Wiśle. (Albat przy Gartenstraße.)
Kiedy handlarz owocami i warzywami Rhode przejeżdżał przez wieś koniem i wozem, na zawsze pozostanie mi w pamięci jego głośne wykrzykiwanie (towarów):
„Jabłka, śliwki, mirabelki, jeśli ich państwo chcecie;
kapusta i biała kapusta (duże żółte rzepy), jeśli możecie ich użyć!”
(Ten okrzyk reklamowy był w żuławskim dialekcie platt.)
Nie mieliśmy kościoła ewangelickiego. Dom pani Bäcker przy Schulstraße (część wschodnia) został przebudowany na mały kościół katolicki z małą dzwonniczką. Dom modlitwy gminy ewangelickiej znajdował się przy Schulstraße (po stronie północnej). Baptyści mieli dużą kaplicę.
Kaplica baptystów
obecnie kościół katolicki
Napis nad ołtarzem:
Jeden Bóg. Jedna wiara. Jeden chrzest! (Ein Gott. Ein Glaube. Eine Taufe!)
Jeśli w Bodenwinkel, Stutthofie albo na Kampen ktoś umarł, był chowany w Steegen na cmentarzu kościelnym.
Żadna wieś w naszej okolicy nie miała wodociągu. Każdy dom miał własną pompę (ręczną) albo studnię. Nie mieliśmy też kanału (ściekowego); zamiast tego każdy dom i każde gospodarstwo miały doły chłonne.
.
Także w dawnych dobrych czasach byliśmy czyści i schludnie ubrani, mimo że nie mieliśmy łazienki ani pralki. Nawiasem mówiąc: poprzednikami pralki były „tarka do prania” i „Stuckser”. Stuckser był (jest) blaszanym dzwonkiem na drewnianym trzonku z perforowanym, sprężynującym dzwonkiem wewnętrznym.
Uwaga: Baptyści — „chrzciciele”, od gr. βαπτιστής (baptistés) „chrzciciel”, to chrześcijańska sekta bliska kalwinistom, silnie rozgałęziona, powstała w XVII wieku w Anglii, rozpowszechniona w Ameryce Północnej, w Niemczech obecna od 1834 roku. Baptyści nie chrzczą dzieci, tylko dorosłych. Odnoszą się niechętnie do Kościołów państwowych.
Stutthof w czasie wojny
Kiedy zaczął się ten nieszczęsny konflikt i my, mieszkańcy Stutthofu, staliśmy się obywatelami Rzeszy Niemieckiej, a czasy guldena dobiegły końca, już pierwszego września 1939 roku (początek wojny) SS sprowadziła do Stutthofu wszystkich ludzi, którzy opowiedzieli się za Polską, a także wielu przywódców socjalistów i komunistów.
Na początku wsi, przy leśniczym Kühnie, było przecież dawniej sanatorium dziecięce, a także dom starców, a obok miejsce obozowania namiotowego Hitlerjugend. Tam SS przywoziła ludzi i zamykała ich za drutem kolczastym. Ale z małego obozu w ciągu trwania wojny powstał ogromny obóz koncentracyjny. Ponieważ był on ściśle strzeżony, żaden mieszkaniec Stutthofu nie mógł w tej okolicy zobaczyć obozu koncentracyjnego. W obozie było wiele tysięcy ludzi i nikt nie wie, ile setek, a może nawet tysięcy osób zostało tam zamordowanych.
To całe straszne wydarzenie rozegrało się w mojej rodzinnej miejscowości Stutthof.
Uwagi:
SS (Schutzstaffel) — osławiona formacja specjalna służąca utrzymaniu reżimu narodowosocjalistycznego — była obciążona szczególnymi zadaniami, które często musiały unikać światła dziennego. Nie należy jej jednak mylić ani wrzucać do jednego worka z Waffen-SS, regularną formacją wojskową, która po wojnie została wyraźnie zakwalifikowana jako niewchodząca w skład organizacji przestępczych.
KZ oznacza obóz koncentracyjny. Ten skrót pojawił się dopiero po 1945 roku. Wcześniej nazwę takiego obozu zagłady skracano jako KL. Radzieckie obozy koncentracyjne ujmuje się dziś najczęściej pod nazwą (Archipelag) Gułag, od tytułu powieści rosyjskiego pisarza Aleksandra Sołżenicyna (*1918). Ściśle biorąc, nazwa ta nie jest trafna, ponieważ Gułag jest skrótem od rosyjskiego государственное управление лагерей (gosudárstwiennoje uprawlenije lagieriej), co oznacza „Państwowy Zarząd Obozów”.
W tym miejscu należałoby zamieścić krótkie przedstawienie końca wojny i pierwszego okresu po niej w Stutthofie. W czasie wojny Stutthof pozostał nienaruszony. Gdańsk został zajęty przez Armię Czerwoną w ostatnich dniach marca 1945 roku i w znacznej mierze zniszczony, w dużej mierze przez podpalenia po zajęciu miasta. Ludność — o ile nie uciekła — była często wywożona albo mordowana, kobiety były gwałcone. Stutthof spotkał ten los dopiero nieco później. Z braku relacji w dialekcie platt przytoczony zostaje tu krótki fragment z pracy Heinza Voellnera „Die Schlacht um Danzig”, UNSER DANZIG, nr 4–6, Lubeka 1981 (s. 6), cytowany za: Horst Ponczak, Spurensuche … Die Wahrheit über den Untergang Danzigs 1945, wyd. 2, 1995 (?), wydanie własne, Helmstedt, s. 17–18:
„Walka o Gdańsk, z militarnego punktu widzenia, stała się bezsensowna, to prawda. Wobec przeciwnika działającego po ludzku przerwanie walk byłoby więc jak najbardziej sensowne, ale nie wobec przeciwnika, który mordował, bezcześcił i rabował. Także generał von Saucken uważał dalszą trwałą obronę Gdańska za bezsensowną. Rozkazał ewakuację miasta i stopniowe wycofywanie się przez Martwą Wisłę, ale nie skapitulował. W utrzymaniu przyczółka po obu stronach Wisły aż po Piławę, która pozostawała w rękach niemieckich jeszcze do 26 kwietnia, widział możliwość uchronienia masy swoich żołnierzy przed rosyjską niewolą i dania wszystkim szukającym tam ratunku uchodźcom szansy odpłynięcia drogą morską. Owszem, wydał w ten sposób miasto na zniszczenie, ale ludzi cenił wyżej niż choćby najczcigodniejszą substancję budowlaną. Rzeczywiście udało się w pierwszych dniach maja ewakuować ostatnich uchodźców. Zamiar przewiezienia teraz także wszystkich członków Wehrmachtu na Zachód nie mógł już zostać zrealizowany z powodu niemieckiej kapitulacji 9 maja. Łącznie w okresie od 23 stycznia do 8 maja co najmniej dwa miliony ludzi z Prus Wschodnich i Zachodnich, w tym pół miliona rannych, zostały przewiezione morzem na Zachód. … Czterdzieści do sześćdziesięciu tysięcy żołnierzy dostało się do niewoli, w tym generał von Saucken i jedenastu innych generałów, którzy pozostali przy swoich oddziałach.”
Do tego należy jeszcze zauważyć: generał von Saucken był dowódcą 2. Armii Niemieckiej; nie zastosował się do wezwania radzieckiego marszałka Rokossowskiego do kapitulacji z dnia 24.3.1945. Dzięki temu w tym czasie z Helu i z przyczółka wokół ujścia Wisły zdołano jeszcze uratować około 500 000 osób.
Całościowym kierownictwem tej ogromnej akcji ewakuacyjno-ratunkowej kierował wielki admirał Karl Dönitz (1891–1980), który w maju 1945 roku był krótko kanclerzem Rzeszy po samobójstwie Hitlera. Niezależnie od tego humanitarnego osiągnięcia Dönitz został w 1946 roku skazany w Norymberdze na dziesięć lat więzienia.
Skutki wojny
Do skutków wojny należy to, że prawie jedna czwarta Niemiec musiała zostać odstąpiona Polsce. Należy do tego także moja niezapomniana rodzinna miejscowość Stutthof.
My, mieszkańcy Stutthofu, musimy teraz żyć rozproszeni wszędzie. Ale wymazać albo zapomnieć, gdzie człowiek się urodził, gdzie po raz pierwszy powiedział „mama” i „tata” i gdzie przeżył dzieciństwo (i młodość) radośnie i szczęśliwie — to jest niemożliwe; to wszystko pozostaje (dla mnie) niezapomniane.

 

Galeria

kontakt@dawnesztutowo.org

Website created in white label responsive website builder WebWave.