Dziś nieco pleneru. Korzystając z okazji że przed świętami była ładna pogoda, postanowiłam poturlać się po trawie. Po trawie i torach. Mam nadzieję, że nie było tam niespodzianek...
Dworzec w Sztutowie. Szumna dumna nazwa na budynek ale mi się podobał. Zbudowany z czerwonej cegły o wymiarach około 10,5 na 19,5 metrów. Wysokość szacuję na około 4,5 metra. Piszę około bo żaden ślad po dworcu się nie zachował. No nie coś się zachowało, drzewo - dąb, który rośnie przy torach stał przed dworcem.
Drugim budynkiem była parowozownia. Wymiary około 9 na 15 metrów, wysokość około 4 - 5 metrów. Wydaje mi się, że pozostałość po niej - fundament, można znaleźć przy obecnej wiacie przystankowej kolejki. Poprawcie mnie jeśli się mylę. Nie wiem jak wyglądała parowozownia, opierałam się na podobnych budynkach na Żuławach. Z pewnością była ceglana - ja ja otynkowałam, Może miała większe okna, może nie, więc wybaczcie niedociągnięcia mojej rekonstrukcji. Trzeci budynek - taka szopa - składzik, drewniana, w sumie złożona z dwóch połączonych budyneczków.
Był jeszcze czwarty budynek, mi przypomina wychodek. I to jest budowla widmo, raz jest raz jej nie ma., nie wiem może była mobilna

Nie zrobiłam jej na makiecie.
No i Tory. Przy dworcu były trzy nitki torów. Pierwsza od północy (po której teraz jeździ kolejka) jak pamiętacie była przedłużona i swój bieg kończyła przy moście "Czterech Pancernych", przy Wiśle Królewieckiej. Później nitkę skrócono i zatrzymywała się przy zakładach Eppa.
Pomiędzy pierwszą a drugą nitką znajdowała się brukowana droga (widoczna do tej pory tylko zarośnięta).
Druga nitka kończyła się na wysokości parowozowni kozłem oporowym (tak to się chyba nazywa?).
Trzecia nitka kończyła się w parowozowni. Tak Jak nazwa wskazuje tam stał parowóz
Oprócz tego był tam tez ogródek a raczej dwa. Teraz proszę sobie wyobrazić, że idziemy z ulicy Gdańskiej na dworzec. Po lewej na górce stoi piękny wiatrak typu holenderskiego. Powoli obracające się skrzydła wydaja charakterystyczny dźwięk skrzypiącego drewna. Po prawej mijamy zagrodę typu olenderskiego, czyli dom połączony z budynkiem gospodarczym oddzielone od siebie murem pożarowym. Idziemy drogą, prawdopodobnie w całości wybrukowaną kocimi łbami. Po minięciu górki skręcamy przed torami w uliczkę i kierujemy się do kasy biletowej mieszczącej się w budynku dworca. Jeśli chcielibyśmy dostać się na ulicę Szkolną to przechodzimy przez tory w połowie drogi do dworca. Dzisiejsza droga przebiega mniej więcej w miejscu domu, który stał przy dwóch kasztanowcach a stara droga biegła bardziej na lewo od tych drzew.